Kontynuując zatem
rozważania, czym jest psychoterapia, przyszło mi do głowy, że może być ona
między innymi np. werbalizacją uczuć pacjenta. Co to znaczy?
Myślę, że należy to
zobrazować. Każdy z nas doświadcza uczuć takich jak lęk, wstyd, radość, smutek,
duma, zadowolenie, spokój, miłość, zawiść, złość czy bezradność. Każdy z tych
stanów psychicznych ma swój obraz w nieświadomym wymiarze. Obraz oznacza, że
każdemu z tych przeżyć uczuciowych przypisane jest jakieś faktyczne
doświadczenie, jakiś obraz.
I tak gdy doświadczamy
różnych emocji, często zastanawiamy się, dlaczego one wyglądają tak, a nie
inaczej? Dlaczego wstydzimy się czegoś lub czegoś unikamy? Jeśli mamy szczęście
i udało nam się dorosnąć w normalnych warunkach, to ta paleta barw jest poukładana
i nasza psychika może używać kolorów naszych emocji do tworzenia świata
psychicznego, tak by unikała ona doświadczeń nieprzyjemnych. Prościej mówiąc,
by radość była większa od smutku. Jeśli zaś paleta barw naszych emocji jest
niepoukładana i jeśli te kolory są ze sobą zmieszane wówczas malarz naszych
emocji, czyli psychika będzie gubiła się w obrazowaniu rzeczywistości. Na
przykład będziemy cierpieć, bardziej niż powinniśmy. Te barwy to emocje.
Zatem zadaniem terapeuty
to nadanie kolorom prawidłowych nazw, tak by czarne nazywało się czarnym, białe
białym, żółte żółtym a czerwone czerwonym. Tak właśnie opisałbym termin
werbalizacji uczuć, jako metodę nazywania naszych czy jak kto woli emocji pacjenta.
Wszak są one wspólne i takie same dla wszystkich ludzi.
Wyobrażam sobie, że oddany swojemu pacjentowi psychoanalityk będzie starał się
werbalizować uczucia (nazywać emocje) na podstawie swojego doświadczenia i
wiedzy, jaką dostaje od klienta. Interpretacje zwane werbalizacją uczuć są
próbą nazwania na nowo np. uczucia bezradności w sposób prawidłowy, aby w
rezultacie nabrało ono innego, nowego znaczenia, a czasem nawet by stało się
mniej przerażające. Jednak by proces leczenia mógł zadziałać i aby
interpretacje oparte na werbalizacji uczuciowej zdały swe zadanie, potrzebny
jest kilkumiesięczny proces zapoznawania się wzajemnego. W tym czasie budujemy
obopólne zaufanie, nierzadko jesteśmy sprawdzani, jak dalece można nam zaufać.
Jak już wcześniej
pisałem, nie każdy ma odwagę przyjść do gabinetu i mówić o swych
najczarniejszych myślach i fantazjach, a przecież latami potrafimy ukrywać
jakieś wspomnienie, czy doświadczenie nie zwierzając się nikomu. Z czasem taka
ukryta treść potrafi nabrać na sile aż tak, że wywoła u nas zaburzenie
psychiczne, gdyż rośnie siła emocji, jakie nadaliśmy temu obrazowi. Ciężką
zatem jest pracą, jaką wykonać musi zarówno osoba decydująca się na leczenie
jak i spory wysiłek terapeuty, by poznawać każdego człowieka indywidualnie.
Marcin Kapturkiewicz - Glondys, Kraków 20.11.2019 r.